Pełna kolorów i emocji
książka o mocy dobrych słów

stworzona z ciepłą myślą o każdej Mamie poszukującej swojej drogi w macierzyństwie.
Ze szczególną dedykacją dla Mam Synów.

Ta książka oprowadzi Cię po najskrytszych zakamarkach matczynej duszy. Złapie za rękę i opowie to, co tak trudno ubrać w słowa. Dostarczy wrażeń estetycznych jak żadna inna. Stworzona w sposób, który czyni ją idealną propozycją na prezent. Nie tylko wypełnia rynkową lukę w literaturze adresowanej do mam chłopców -ona wyznacza jej nowy poziom. Z serca polecam.

KATARZYNA SIERAKOWSKA, autorka profilu @pani_kasia_po_godzinach na Instagramie, na którym opowiada o dobrych książkach dla dzieci i rodziców

Piękna i wzruszająca „księga podróży” mamy i syna. Osobista i intymna, a jednocześnie uniwersalna. Dla mamy, która szuka sposobów, by przekazać dziecku to, co najważniejsze. Bez względu na to, jaką drogą nadeszło jej macierzyństwo… Dla kobiety, która oczekuje dziecka, przygotowując miejsce w życiu i sercu, i szuka słów, by ogarnąć bezmiar myśli i uczuć. A także dla syna – chłopczyka, młodzieńca, mężczyzny, któremu może towarzyszyć przez całe życie, stając się z każdym rokiem większym skarbem i coraz to nowym odkryciem. Książkę tę możesz współtworzyć, pisząc historię niepowtarzalnej relacji ze swoim dzieckiem.

MAGDALENA MOLSKA-KSIĄŻEK, specjalistka do spraw pieczy zastępczej Towarzystwa Nasz Dom, działa na rzecz dzieci wychowujących się poza własną rodziną

To najpiękniejsza rzecz, jaką czytałam i widziałam o relacji matki i syna. Wszystko jest tutaj zawarte. Wszystko, co ważne. I miłość, i ból, i radość, i strach. Wszystko, co w życiu matki przewija się nieustannie. Zachwycająca słowem i obrazem kooperacja dwóch mądrych kobiet.

KAROLINA GUZIK, autorka książki „11 kobiet. O czym inni nie chcą rozmawiać”, nagrywa podkasty, prowadzi profil @karolina_karo_guzik na Instagramie

banerekagnieszka

Agnieszka Sieńkowska-twórczyni pracowni i marki scrapbookingowej Makowe Pole, instruktorka warsztatów artystycznych i literackich, polonistka, autorka projektu „Mama i Córka – Twórcze w relacji”, pasjonatka kobiecych opowieści, doula w procesie kształcenia. Mama Danusi, Janka, Idy i Tobiasza. Żona Łukasza.

Odkąd nauczyłam się czytać, a stało się to dosyć późno, żyję książkami. Gdy byłam nastolatką, uwielbiałam dorosłe powieści, pełne nieznanych mi wyrazów, których znaczenie sprawdzałam w słowniku. Zawsze czułam, że słowa mają ogromną moc, ale dopiero, gdy zostałam mamą zrozumiałam, że siła, która w nich drzemie ma dwojaką  naturę: słowa mogą wspierać i budować, ale mogą też osłabiać i burzyć. W relacji z dziećmi jestem tego szczególnie świadoma.  Od kilkunastu już lat zajmuję się też kolażem i scrapbookingiem. To łączące słowo i obraz, niezwykle egalitarne formy twórczości z dodatkowym praktycznym walorem jakim jest dokumentowanie wspomnień.  Przez lata były moim głównym środkiem wyrazu, sposobem na ułożenie w głowie i sercu wszystkich doświadczanych emocji, pozwalały zapisać, nie tylko słowem, historie z życia naszej rodziny, były kroniką naszych kształtujących się relacji.

Gdy poznałyśmy się z Marysią w internecie, kilkakrotnie pojawiało się we mnie pragnienie stworzenia czegoś razem z nią.  Gdy w końcu spotkałyśmy się „na żywo” i  zobaczyłam jej akwarelowe portrety rodzinne, malowane z niezwykłą czułością, oddające ulotność chwili, pomyślałam, że można potraktować je jak fotografie i oprawić w kolory, faktury i wzory, tworząc coś na kształt albumu scrapbookingowego.

Na początku pomyślałyśmy o czymś bardzo osobistym,  dla nas i  dla naszych dzieci. Zastanawiając się nad tekstem, który mógłby się w takim albumie pojawić, przypomniałam sobie o słowach, które zapisałam na  jednej z moich prac, zrobionej tuż po narodzinach mojego drugiego dziecka, pierwszego syna. To był swego rodzaju list- przesłanie dla mojego maleńkiego, chorowitego synka, o którego bardzo się bałam i którego chciałam chronić i obdarować wszystkim, co najlepsze. Towarzyszyły mi wtedy także myśli o tym, czym powinny (i czy w ogóle powinny) różnić się moje „działania wychowawcze”, a zatem także słowa, które wypowiadam wobec syna, od tych kierowanych  ku starszej córeczce. Echo tamtych rozważań pobrzmiewa w tekście, który znalazł się w tej książce. Z tego też powodu, oraz dlatego, że bohaterami akwarelowych migawek Marysi są jej synowie, książka, którą stworzyłyśmy opowiada  o mamie i synu. Jednak jako mama córek mogę powiedzieć, że to, co w niej zawarłyśmy, jest bardzo uniwersalnym, macierzyńskim doświadczeniem.  Jest to bowiem książka o stawaniu się mamą, o uczeniu się siebie w nowej relacji z dzieckiem, o rodzeniu się więzi i miłości wśród wielu różnych, także trudnych emocji.  Stworzyłyśmy książkę- zaproszenie do poszukiwania swojej drogi i własnego głosu w macierzyństwie. 

banerekmaria
Maria Kurtz– absolwentka edukacji artystycznej na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie, specjalność malarstwo. Żona Tomka, mama Tobiasza i Emiliana, instruktorka zajęć artystycznych w domu kultury. 
 
Od zawsze ciągnęło mnie do malarstwa. Kolor, poczucie sprawczości, mowa w języku zrozumiałym dla bratnich dusz. Autentycznie uważam, że mam dużo szczęścia – moja praca jest dla mnie „szyta na miarę”. Ale prócz niej zawsze jeszcze coś tworzyłam, taki imperatyw. To była moja siła napędowa – między innymi kolczyki w technice własnej, które właściwie są miniaturowymi obrazkami, anioły malowane na sklejce, pejzaże z latarniami morskimi (latarnie to również anioły, światła prowadzące bezpiecznie do portu). A ponieważ czułam, że ilustracje z książek mojego dzieciństwa w pewnej mierze mnie ukształtowały, marzyło mi się także połączenie obrazu z czyimś słowem. 
 
Gdy urodziłam młodszego syna, poszukiwałam sposobu na względnie szybkie zaspokojenie głodu tworzenia i jednocześnie notację fajnych rodzinnych momentów. Akwarela wydawała się najbardziej odpowiednia, choć każdy, kto jej spróbował wie, jak kapryśna to technika.
 
Z Agnieszką przed dobrymi paru laty połączył nas internet, i to do tego stopnia, że w końcu spotkałyśmy się całymi rodzinami. Potem pojawił się pomysł współpracy nad książką, z konieczności na odległość. Książką, która byłaby spotkaniem się w pół drogi naszych marzeń. Czuję wielką wdzięczność, że to pragnienie spełniło się właśnie tak. Lepiej bym sobie tego nie wymarzyła. Ani nie przewidziała. Niektóre z portretów, które znalazły się w książce, powstały zanim zapadła decyzja o jej wydaniu, bez określonego celu, wyłącznie z wewnętrznej potrzeby. Praca nad kolejnymi była również czymś bardzo naturalnym, niewymuszonym, a towarzyszyło jej mnóstwo emocji tak intymnych, a zarazem uniwersalnych jak tylko macierzyństwo unieść potrafi. Mam nadzieję, że odnajdzie się w nich Ta i Ten, którzy po efekt naszej współpracy sięgną.
 
 

Najpiękniejszy, otulający prezent dla Każdej Mamy
z Darmową Wysyłką dla zamówień od 100 zł

A jak by tak spróbować połączyć swoje pasje z przyjaźnią i talentem kogoś innego, kto mieszka na drugim końcu Polski, ale jest kimś Bliskim?  Możliwe, że powstanie z tego coś pięknego, co przerasta nawet najśmielsze marzenia. 

Poznałyśmy się przez internet prawie 14 lat temu. Pierwszy raz  spotkałyśmy się latem 2018 roku. Potem widziałyśmy się jeszcze dwukrotnie. Tyle wystarczyło, żeby się spotkały nasze marzenia i zrodził pomysł na ich realizację we wspólnym przedsięwzięciu.

Pracować razem w naszym przypadku oznaczało pracować na odległość i nigdy w jednym czasie. Marysia malowała  na Śląsku wieczorami i nocami, a ja na Mazowszu w chaosie dnia na stole w salonie układałam, cięłam, darłam i kleiłam. Efekt zawsze był  niespodzianką dla nas obu.

Zaczęłyśmy bez żadnych konkretnych założeń, od eksperymentów, twórczej pracy bez planu. Potem przyplątały się nam pandemiczne smutki i niepokoje, ale później znów się spotkałyśmy i wstąpiła w nas nowa nadzieja. 

Pierwsze kolaże  powstały w kwietniu 2020 roku, ostatnie dwa, w tym ten z okładki w marcu 2021.  Większość portretów, które znalazły się w książce Marysia namalowała właśnie w tym czasie, na podstawie zdjęć własnych i nadsyłanych przeze mnie.

Wszystkie moje kolaże to analogowe prace, do których wykorzystałam malowane i klejone z gazetowych i książkowych wycinków  papiery, samodzielnie farbowane tkaniny, koronki i serwetki, suszone kwiaty i  całkiem świeże rośliny (na przykład natkę pietruszki ;), korę brzozy, muszelki. Wszystko w rzeczywistości jest trójwymiarowe, co starałam się oddać, robiąc im zdjęcia. 

Poniżej można obejrzeć nasz wspólny twórczy proces w kilkunastu kadrach. Po opisy do obrazków zapraszamy na Instagram, na nasze profile (Agnieszka @makowepole_, Marysia @marikodzi) pod #drogaspelnianiamarzen 🙂